Blog

2020-04-29T10:00+02:00

Jak się jeździ po mieście z Vooom okiem użytkownika aplikacji - wywiad

Pan Jacek Dębski wygrał naszą aukcję na nielimitowane przejazdy pojazdami "na minuty", które można wynająć przez aplikację Vooom. Wsparliśmy w ten sposób tegoroczną Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy. Udało nam się namówić zwycięzcę, do podzielenia się swoimi wrażeniami z przejazdów po mieście z Vooom.

Pan Jacek jeździł z Vooom kilka razy dziennie, przez cały tydzień, wykorzystując wygraną na maksa. Bardzo nas to ucieszyło, bo zyskaliśmy dzięki temu niezwykle wartościowe uwagi i sugestie, tym bardziej, że nasz zwycięzca jest specjalista ds. cyberbezpieczeństwa, czyli osobą ściśle związaną z technologią i znającą się na niej. Zapraszamy do zapoznania się z wywiadem.

Kiedy po raz pierwszy zetknął się Pan z Vooom?

Jacek Dębski, specjalista ds. cyberbezpieczeństwa: Jestem miłośnikiem motoryzacji, a w udostępnionym przez Vooom na aukcji WOŚP siedmiodniowym pakiecie znalazłem informację, że będę miał nielimitowany budżet do wykorzystania na przejazdy pojazdami różnych operatorów. Nie wiedziałem wtedy jeszcze czym jest Vooom, ale miałem wcześniej okazjonalne doświadczenia z carsharingiem i oferta wyglądała zachęcająco. Dzięki aukcji WOŚP mogłem połączyć przyjemne z pożytecznym, czyli swoje hobby z możliwością pomagania innym.

Z jakich usług w ramach Vooom Pan skorzystał?

W trakcie pierwszych testów w lutym tego roku temperatury nie zachęcały do korzystania z hulajnóg czy skuterów. Pierwsze doświadczenia z MaaS (z ang. Mobility-as-a service – Mobilność jako usługa) zbierałem zatem zza kierownicy aut na minuty. Dało mi to na przykład możliwość sprawdzenia, jak się jeździ samochodem elektrycznym.

Jakie ma Pan wrażenia po przetestowaniu podróży po mieście przy użyciu aplikacji Vooom?

Ogromną zaletą Vooom jest integracja usług na jednej mapie. Uruchamiam aplikację i od razu mam pełen podgląd na to, jakie pojazdy znajdują się w okolicy. To duża wygoda i oszczędność czasu. Bardzo przydatna jest też możliwość obserwowania „na żywo” przejazdu tramwajów i autobusów. Czekam na uruchomienie przez firmę obsługi zakupu biletów.

Mieszka Pan pod Warszawą. Z jakimi problemami spotyka się Pan dojeżdżając codziennie do pracy?

Dojazd do miasta własnym samochodem wiąże się ze staniem w korkach i kłopotami z parkowaniem. Dlatego sporo czasu spędzam w komunikacji miejskiej. Również wiele osób z mojego zespołu zostawia swoje auta na parkingach Park&Ride i dalej jedzie transportem publicznym. Dla nas planer podróży i możliwość płacenia za przejazdy w jednym miejscu to duże ułatwienie. Ciekawym rozwiązaniem byłoby również udostępnienie w ramach aplikacji np. usług w stylu Ubera albo Bolta, z których korzystam częściej niż z taksówek. Bardzo kibicuję Vooom, bo uważam, że to świetne rozwiązanie, aby mieć dostęp do różnych usług w ramach jednej aplikacji.

Czy jako osoba posiadająca prywatny samochód widzi Pan możliwość przesiadki do pojazdów „na minuty”?

Jak najbardziej. Jazda do pracy w godzinach szczytu to nic przyjemnego dla kierowcy. Dojeżdżam i potem mnóstwo czasu zajmuje mi szukanie miejsca - w Warszawie naprawdę trudno jest zaparkować, a kiedy to się uda wiąże się z niemałą opłatą za parkowanie. Jedynym wyzwaniem jest fakt, że mój dom znajduje się poza zasięgiem stołecznych operatorów, ale myślę, że te usługi będą się rozwijały. Wiem, że moi znajomi też korzystali już z pojazdów współdzielonych do krótkich przejazdów lub przewozu większych przedmiotów.

Aplikacja Vooom ma w swojej ofercie tzw. Pakiety Mobilności, czyli elastyczne budżety na przejazdy po mieście. Usługa działa podobnie jak wygrany przez Pana voucher i jest skierowana do firm, które chcą wesprzeć swoich pracowników w dojazdach do pracy. Jak Pan ocenia taki pomysł?

Dużo czasu spędzam przemieszczając się z i do pracy, więc ucieszyłbym się, gdyby mój pracodawca zaoferował mi takie wsparcie. Nie korzystam samochodu służbowego, mam własny, który sprawdzać się w sytuacjach, kiedy potrzebuję auta. Poza tym w Warszawie nie ma gdzie zaparkować, a jeśli jest, to są to głównie płatne miejsca, więc miesięcznie jest to spory koszt. Gdybym miał dostęp w ramach budżetu mobilności do roweru, skutera, hulajnogi czy samochodu na minuty, korzystałbym z takich rozwiązań. Mam nadzieję, że firmy zauważą, że istnieje taka możliwość na rynku i zaczną oferować ją pracownikom. W moim najbliższym otoczeniu zawodowym ludzie albo jeżdżą własnymi samochodami, albo łączą jazdę prywatnym autem z komunikacją. Dopłaty do codziennych dojazdów do pracy byłyby fajnym rozwiązaniem. Dlatego mam nadzieję, że Vooom będzie rozwijał swoją usługę i stanie się ona „must have” w firmach.

Czy korzysta Pan ze pojazdów współdzielonych w okresie pandemii?

Moja praca nie wymaga ode mnie obecności w biurze. Od momentu kiedy zaczęto wprowadzać obostrzenia związane z przemieszczaniem się, wszystkie działania wykonuję zdalnie. Jeśli muszę wyjść z domu np. na zakupy, korzystam z prywatnego auta. Natomiast podoba mi się idea transportu kryzysowego popularyzowana przez twórców aplikacji. Dla osób, które muszą przemieszczać się po mieście carsharing, rower czy hulajnoga są z pewnością bezpieczniejsze niż transport zbiorowy.

A jak planuje się Pan poruszać po mieście, gdy sytuacja epidemiczna się unormuje?

Na pewno będę chciał dalej korzystać z pojazdów „na minuty” za pośrednictwem Vooom. Przetestuję skuter, może wybiorę się na przejażdżkę hulajnogą. Zamierzam zdecydowanie więcej wychodzić z domu niż obecnie.

Wywiad z Panem Jackiem został przeprowadzony przez redakcję Transportu Publicznego.

Ostatnie wpisy