Blog

24 stycznia 2020, 09:01

Morał z upadku Vozilli: Operatorzy w pojedynkę nie mają szans na rentowny biznes

Vozilla, pierwszy polski elektryczny carsharing poinformował 15 stycznia br. o znacznym skróceniu działalności - z 5 do 2 lat. Samochody operatora znikną z ulic Wrocławia do końca kwietnia 2020 r. Eksperyment okazał się nieopłacalny, pomimo, że w ciągu 2 lat Vozilla zgromadziła ponad 60 tys. zarejestrowanych użytkowników, którzy wypożyczyli samochody blisko 600 tys. razy.

Miasta patrzą łaskawym okiem na carsharing, bo ten pozytywnie wpływa m.in. na zmniejszenie liczby samochodów w mieście, a tym samym ograniczenie emisji spalin i pokrycia miejsc parkingowych. Mimo to włodarze polskich metropolii wspierają działania pionierów elektromobilności w ograniczony sposób - mogą oni liczyć np. na preferencyjne warunki parkowania, czy miejsca pod stacje ładowania, a w przypadku samochodów elektrycznych możliwość poruszania się po buspasach. Nie mogą natomiast oczekiwać wsparcia finansowego. I to - mając w pamięci co się stało z dotowanymi miejskimi rowerami elektrycznymi w Trójmieście - wydaje się być zdrowym podejściem, gdyż w dłuższej perspektywie lepiej aby firmy szukały efektywnych modeli biznesowych, niż uzależniały swój byt od dotacji.

- Morał z Vozilli jest taki, że operatorzy w pojedynkę nie mają większych szans na rentowny biznes. Klienta nie interesuje czym pojedzie. On chce sprawnie i na czas (bez korków, czyli np. buspasem) dotrzeć do celu. Dlatego potrzebna jest integracja wielu środków transportu w jednym miejscu, w tym komunikacji publicznej i to zadanie również dla samorządu - uważa Tomasz Dominiak z KomunikaTOR Public Relations, ekspert w sektorze transportu oraz infrastruktury. - Przykład Wrocławia pokazuje, że operator carsharingowy musi być elementem większego systemu transportu, bo inaczej nie będzie rentowny - dodaje Dominiak.

Problem wszystkich carsharingów w Polsce to głównie zbyt mała dzienna liczba wypożyczeń przy stosunkowo niskich cenach wynajmow. Kluczem rentowności jest zwiększanie utylizacji. Trudno osiągnąć to działając w pojedynkę i oferując dość drogie usługi skierowane głównie do rynku klientów indywidualnych. Vooom z Pakietami Mobilności może dołożyć do "tortu" z klientami indywidualnymi osobny, duży "tort" B2B, czyli firmy finansujące dojazdy do pracy dla swoich pracowników.

-mówi Włodzimierz Łoziński.

- Ten tort może być dużo większy niż indywidualny, bo firmy mają głębokie kieszenie, co z kolei może przełożyć się w praktyce na nawet podwojenie utylizacji. Proszę zwrócić uwagę co się stało na rynku prywatnej opieki medycznej i fitness centers kiedy firmy zaczęły oferować dostęp do tych miejsc dla pracowników w ramach benefitów. Rynek "wybuchł". Nie wszyscy korzystają z opieki medycznej, nie wszyscy uprawiają sport ale do pracy dojeżdżają wszyscy - przypomina prezes Vooom.

Ostatnie wpisy