Blog

18 listopada 2019, 23:11

Dlaczego miasta coraz mniej wiedzą o potrzebach transportowych swoich mieszkańców

Niezależnie od tego czy początek historii transportu publicznego umieścimy w antycznej Grecji i jej siatce połączeń promowych, średniowiecznej Europie z jej dyliżansami kursującymi pomiędzy karczmami, czy też w XVII-wiecznym Paryżu, to od zawsze był on związany z danymi. Początkowo dane służyły głównie na potrzeby rozliczeń, później, na przełomie XIX i XX wieku, gdy, wraz z urbanizacją, następował gwałtowny rozwój transportu publicznego w miastach, także planowaniu.

Siatkę transportową w miastach budowało się, i wciąż się buduje, w oparciu o duże generatory ruchu - fabryki, biurowce, stadiony - i regularne godziny szczytu. Takie podejście w coraz mniejszym stopniu pasuje do zmieniającego się modelu pracy i rosnącej indywidualizacji potrzeb. Istotną zmianą, która pozwoliła spojrzeć na potrzeby transportowe pojedynczych osób, a nie anonimowych potoków było wprowadzenie personalizowanych kart miejskich. Nawet przy wszystkich ograniczeniach związanych z niepełnymi danymi i koniecznością anonimizacji umożliwiło to spojrzenie na potrzeby transportowe na zupełnie innym poziomie szczegółowości. Tą rewolucję mamy już jednak za sobą, a wraz z rozwojem rynku pojawiły się zupełnie nowe problemy i wyzwania.

Intensywny rozwój prywatnych usług mikromobilności w mieście, takich jak hulajnogi, carsharing, wynajem skuterów, czy przewóz osób dostępnych poprzez aplikacje mobilne spowodował, że pomimo rozbudowy narzędzi analitycznych i infrastruktury do zbierania danych, miasta coraz mniej wiedzą o potrzebach transportowych swoich mieszkańców. Dane dotyczące przejazdów zostają sprywatyzowane i zamknięte w niekompatybilnych ze sobą systemach.

Chęć budowy złudnej przewagi konkurencyjnej powoduje, że finalna jakość usług transportowych oferowanych mieszkańcom jest niższa niż mogłaby być.

Miasta używając dostępnych narzędzi prawnych, technicznych i finansowych, powinny pobudzać proces otwierania danych i udostępniania systemów. Naprawdę wygodne rozwiązanie możliwe jest tylko wtedy, gdy w jednym miejscu (ale niekoniecznie jedynym miejscu) zintegrujemy wszystkie środki transportu i wszystkie podróże. To pozwala skutecznie planować, łatwiej rozliczać i szybciej dostarczać to, czego faktycznie potrzebuje podróżny. Elementami przewagi konkurencyjnej powinna być jakość aplikacji, zaawansowanie algorytmów sztucznej inteligencji czy pomysł na usługi dodatkowe, a nie dostęp do systemu czy danych. Niech wygra lepszy (czyli Vooom) ;)

Autor: dr inż. Radosław Nielek, CBDO Vooom i adiunkt Polsko-Japońskiej Akademii Technik Komputerowych

Ostatnie wpisy